• Jeśli nazbyt wiel­kie oszczędności zostają nie zużyte, to pierwszym tego rezultatem jest bezrobocie; jeśli natomiast się je wykorzystuje, to jednym z tego skutków jest zastępowanie siły roboczej niewykwalifikowanej i o przeciętnych kwalifikacjach przez mechanizację procesów produkcji. W ten sposób robotnicy nie­wykwalifikowani i pracownicy o konwencjonal­nych kwalifikacjach cierpią razem z kapitalistą wskutek obfitości kapitału.Władza nie przeszła również w ręce klasycznego przedsiębiorcy, jednostki, która niegdyś wykorzy­stywała swój dostęp do kapitału w tym celu, by powiązać go z innymi czynnikami produkcji. Jest to postać, której znaczenie w systemie przemysło­wym stopniowo zanika.

  • Zmiana ośrodka władzy, o której mowa, ma cha­rakter zamaskowany, ponieważ — jak niegdyś w przypadku ziemi — ludzie wyobrażają sobie, że pozycja kapitału jest niewzruszona. To, że władza mogłaby przejść gdzie indziej, wydaje się sprzecz­ne z naturą rzeczy, a ci, którzy twierdzą, że to już się stało, wydają się ulegać niepoważnemu nowin- karstwu. Zmiana ośrodka władzy ma charakter ukryty dlatego, że nie przeszła ona w ręce właści­cieli żadnego z czynników produkcji uznawanych w konwencjonalnej pedagogice ekonomicznej. Nie przeszła ona w ręce ludzi pracy. Pracobiorcy zdo­byli pewien wpływ na wysokość swego wynagro­dzenia i na zmianę warunków pracy, ale nie mają żadnego wpływu na samo przedsiębiorstwo. Siła robocza jest wciąż w nadmiarze.

  • W istocie tak się stało. Nastąpiło przemieszczenie ośrodka władzy odpowiadające zmianie znaczenia czynników produkcji, podobne do tego, które w krajach rozwiniętych rozpoczęło się przed dwu­stu laty, a polegało na wzroście znaczenia kapitału w porównaniu ze znaczeniem ziemi. Ta zmiana ośrodka władzy dokonywała się w ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat i trwa w dalszym ciągu. By się o  tym przekonać, wystarczy zwrócić uwagę na kil­ka znanych faktów, takich jak np. utrata władzy przez akcjonariuszy w nowoczesnej korporacji, nie­wzruszona pozycja kolektywnego kierownictwa w przemyśle, malejące znaczenie społeczne ban­kierów, zdziwienie, z jakim spotyka się zdanie, że Stany Zjednoczone uniezależniają się od Wall Street, coraz energiczniejsze poszukiwanie utalen­towanych specjalistów w przemyśle, wzrost presti­żu wychowania i wychowawców.

  • W poszukiwaniu takich specjalistów system prze­mysłowy musi zasadniczo uciekać się do źródeł zewnętrznych. W przeciwieństwie do kapitału — utalentowanych specjalistów firma nie może po prostu „nabyć”. Aby ludzie ci działali skutecznie, muszą oni wejść w skład jej organizacji. Jeśli przedsiębiorstwo jest dobrze zorganizowane, to za­zwyczaj ma całkowitą możność uzyskania kapitału. Ale samo posiadanie kapitału nie daje teraz gwa­rancji, że można pozyskać i zorganizować potrzeb­ne talenty. W tym istanie rzeczy należałoby się spo­dziewać na podstawie dawnych doświadczeń, że władza w przedsiębiorstwie przemysłowym przej­dzie teraz w inne ręce: z rąk właścicieli kapitału w ręce zorganizowanych specjalistów. Można by również oczekiwać, że zmiana ta znajdzie odbicie w zwiększeniu władzy specjalistów w społeczeń­stwie w ogóle.

  • Z tego, co powiedzieliśmy powyżej, wynika ja­sno, że jakkolwiek system przemysłowy jest wyso­ce kapitałochłonny, to jednak podaż kapitału, przy­najmniej w okresach pokoju, jest ogromna. Tenden­cja do powstawania nadmiaru oszczędności oraz po­trzeba interwencji ze strony państwa stanowią uznane cechy ekonomii keynesowskiej. Te oszczęd­ności, jak widzieliśmy, przedsiębiorstwo przemy­słowe stwarza sobie samo w ramach własnej dzia­łalności planowej. Można mieć niemal całkowitą pewność, że oszczędności takie zostaną dokonane ponieważ one właśnie są celem planowania.Jednocześnie wymogi technologii i planowania poważnie zwiększyły zapotrzebowanie przedsię­biorstwa przemysłowego na utalentowanych spe­cjalistów i na odpowiednią organizację ich pracy.

  • W epoce kapitału ziemię można było łatwo na­być w tych niewielkich ilościach, jakich potrzebo­wały przedsiębiorstwa przemysłowe, i w ilościach znacznie większych, potrzebnych dla rolnictwa. Si­ły roboczej w dalszym ciągu było w bród. Ale te­raz posiadanie ziemi i siły roboczej nie pozwalało na zapewnienie sobie władzy nad kapitałem; ma­jąc natomiast kapitał, łatwo było uzyskać ziemię siłę roboczą. Teraz kapitał dawał władzę w przed­siębiorstwie, a w rezultacie także w społeczeń­stwie. Gdyby pojawiła się obfitość lub nadmiar kapita­łu i wskutek tego łatwo byłoby go zwiększyć czy zastąpić, wówczas należałoby się spodziewać, że ucierpiałaby na tym władza, jaką daje on zarówno w przedsiębiorstwie, jak i w społeczeństwie. Było­by to tym bardziej prawdopodobne, gdyby jedno­cześnie okazało się, że wzrastają trudności ze zna­lezieniem lub zastąpieniem jakiegoś innego czynni­ka produkcji.

  • Dawniej, jeśli ktoś miał ziemię, to łatwo mógł uzyskać siłę roboczą i kapitał (w niewielkich ilo­ściach, jakie były potrzebne). Ale posiadanie siły roboczej i kapitału obrotowego nie gwarantowało z równą łatwością, że uzyska się ziemię. Mamy tu do czynienia ze związkiem przyczynowo-skutko­wym. Ponieważ posiadanie ziemi otwierało dostęp do potęgi ekonomicznej i władzy w ogóle, przeto podjęto kroki, jak np. przez wprowadzenie praw o   majoracie, zmierzające do ograniczenia posiada­nia ziemi wyłącznie do warstwy uprzywilejowa­nej, czyli szlacheckiej. To zaś z kolei ograniczało możliwości uzyskania ziemi i dalej wzmagało wła­dzę ekonomiczną i autorytet społeczny, jaki ziemia z pokolenia na pokolenie dawała tym, którzy ją posiadali.

  • Te przeciwstawne wrażenia utrzy­mują się nadal w postawach publicznych i w szkol­nych podręcznikach do historii. Możemy uznać za regułę, że im starsza jest jakaś władza, tym bar­dziej wydaje się dobrotliwa, im świeższe nato­miast jest jej panowanie, tym bardziej uważa się ją za nienaturalną, a nawet niebezpieczną.Teraz okaże się, co nadaje władzę czynnikowi produkcji lub tym, którzy go posiadają albo nim dysponują. Władza łączy się z tym czynnikiem, który najtrudniej jest uzyskać lub zastąpić. Ściślej mówiąc, łączy się ona z tym czynnikiem, którego krańcowa podaż jest najbardziej nieelastyczna. Nieelastyczność ta może być rezultatem jego na­turalnego braku lub sprawowanej przez kogoś efek­tywnej kontroli nad podażą albo i jednego, i dru­giego.

  • Pod koniec tego wieku wskutek powszechnej zgody władza przeszła — zależnie od punktu widzenia — w ręce „ludzi przedsiębiorczych” lub „kapitalistycz­nych rekinów”. Senat stał się klubem bogatych businessmanów.Zmiana ta — co jak się za chwilę okaże, jest spra­wą o dużym znaczeniu — nie wydawała się natu­ralna. Uważano, że George Washington, Thomas Jefferson i James Madison bardziej się nadawali do zajmowania stanowisk związanych z posiada­niem władzy politycznej niż Collis P. Huntington, J. P. Morgan czy Andrew Mellon. Przypisywano im zdolność do bezinteresownego działania, odma­wiając tej zdolności kapitalistom. A działanie we własnym interesie — np. obrona niewolnictwa — wydawało się bardziej dżentelmeńskie, rozsądne usprawiedliwione niż działanie kapitalistów na własną korzyść.

  • Z po­czątkiem XIX wieku dominującą rolę w brytyj­skim parlamencie odgrywały rodziny wielkich wła­ścicieli ziemskich. W połowie tego samego wieku pod naciskiem przemysłowców zgodzili się oni — kosztem własnych dochodów — na obniżkę cen żywności, co pozwalało na utrzymanie niskiego po­ziomu płac w fabrykach. Zniesiono wówczas prawa zbożowe. Pod koniec XIX wieku pierwszą postacią w polityce brytyjskiej był wielki przemysłowiec z Birmingham, jeden z pierwszych fabrykantów śrub, Joseph Chamberlain. Z początkiem XIX wie­ku w rządzie Stanów Zjednoczonych dominującą pozycję zajmowali wielcy właściciele ziemscy właściciele niewolników, dżentelmeni z Wirginii.

« Previous Entries   

Recent Posts

Recent Comments